O bliskości i kangurowaniu, o przytulaniu nowo narodzonego dziecka tuż po porodzie, a także o mleku mamy, które jest bez wątpienia jednym z największych cudów natury, opowiada dr n. med. Janusz Witalis, neonatolog i pediatra.

Rozmowa z dr n. med. Januszem Witalisem, specjalistą neonatologii i pediatrii, ordynatorem Oddziału Neonatologii i Intensywnej Opieki Medycznej w Szpitalu Specjalistycznym PRO-FAMILIA

Podczas kangurowania noworodek słyszy bicie serca swojej mamy, rozpoznaje jej głos i jest ogrzewany jej ciepłem. Forma przytulania „skóra do skóry” ma niesamowity wpływ nie tylko na zdrowie malucha, jego rozwój i kondycję, ale także silnie oddziałuje na jego nastrój. Obecność i bliskość mamy w pierwszych momentach po porodzie pomaga dziecku oswoić nowe otoczenie i sytuację, która jest dla niego nie lada wyzwaniem. Kangurowanie ma również niezwykły wpływ na samopoczucie świeżo upieczonej mamy.

www.lullabeestudio.pl

www.lullabeestudio.pl

PRO ZDROWIE: Dlaczego kontakt mamy z dzieckiem tuż po porodzie jest tak istotny?
Dr n. med. Janusz Witalis: Opuszczenie brzucha mamy to dla dziecka niemała rewolucja! Przeżywa szok. Opuszczając macicę, trafia do środowiska, w którym zamiast płynu owodniowego jest powietrze. Robi się też jasno i o wiele chłodniej. Dlatego tak ważne jest, aby niemowlę, które właśnie przyszło na świat, znalazło się od razu na brzuchu mamy, jeszcze przed przecięciem pępowiny. Przytulanie i tulenie przez nieograniczony czas jest bardzo istotne dla przyszłości nowo narodzonego dziecka. Jego baraszkowanie na ciele mamy, próby ssania brodawek (procedura „skóra do skóry”) są niezbędne. To magiczna i wyjątkowa chwila, która daje dziecku, jak i mamie czas na zapoznanie się. Dla dziecka takie przytulanie do piersi mamy jest jeszcze ważniejsze, bo nawet wcześniak poznaje zapach mamy, bicie jej serca i głos. Liczne badania naukowe dowodzą, że taki kontakt przynosi wiele korzyści. Noworodek szybciej adaptuje się do nowego otoczenia, poprzez kontakt „skóra do skóry” kolonizuje florę bakteryjną rodziców, która chroni go przed obcymi infekcjami. Bakterie rodziców są bezpieczne. Przebywanie na brzuchu mamy tuż po porodzie zapewnia dziecku także komfort termiczny. Warto dodać, że kilka godzin po porodzie zarówno mama, jak i dziecko są pod wpływem wyjątkowej mieszanki hormonów – określanej przez niektórych jako ekstaza hormonalna – z udziałem między innymi oksytocyny, endorfiny, prolaktyny i adrenaliny, które wpływają nie tylko na uśmierzenie bólu i szoku poporodowego, ale także umacniają więź między mamą a dzieckiem. Pierwszy kontakt mamy ze zdrowym noworodkiem powinien trwać minimum dwie godziny.

PZ: Jak często młodzi rodzice powinni przytulać, kangurować swojego malucha?
JW: Jak najczęściej. Jeżeli nie ma żadnych przeciwwskazań medycznych, warto kangurować tak często, jak jest to tylko możliwe. Udowodniono, że takie przytulanie wpływa korzystnie na istotne dla życia zjawiska fizjologiczne określane jako adaptacja układu krążenia i oddychania, oczywiście z równoległą, bardzo aktywną burzą hormonalną u maluszka. Dodatkowo np. w przypadku wcześniaków trzy godziny kontaktu z mamą obniżają ilość epizodów bezdechu nawet do 75%, w porównaniu do czasu spędzonego w inkubatorze. Również akcja serca i częstotliwość oddechu są bardziej stabilne. Nawet najlepiej wyposażony oddział neonatologiczny nigdy nie zastąpi kontaktu z rodzicami i nie wpłynie tak korzystnie na dziecko. Kangurowanie nie dotyczy tylko kontaktu mamy i dziecka. W cały proces powinien zaangażować się także tata noworodka.

Przytulanie i tulenie przez nieograniczony czas jest bardzo istotne dla przyszłości nowo narodzonego dziecka. To magiczna i wyjątkowa chwila, która daje dziecku, jak i mamie czas na zapoznanie się.

PZ: A jaki wpływ kangurowanie ma na rodziców?
JW: Na początku wyliczę jeszcze kilka dodatkowych zalet, które dziecko czerpie z przytulania mamy i taty. Zauważono, że noworodek dzięki bliskiemu kontaktowi z rodzicami rzadziej płacze i lepiej śpi. Jest także bardziej zrelaksowany. To nie koniec pozytywnych zmian. Kangurowane dzieci wykazują lepszą koordynację wzrokowo-ruchową oraz słuchowo-językową. Korzyści czerpią oczywiście także rodzice. U kobiet obserwuje się m.in. obniżenie poziomu kortyzolu – hormonu stresu. Kangurowanie wpływa także na laktację. Na końcu wymienię najważniejszy aspekt: budowanie relacji pomiędzy rodzicami a maluszkiem.

dr. n. med. Janusz Witalis

dr. n. med. Janusz Witalis

PZ: Jak wygląda prawidłowa pozycja do kangurowania?
JW: Kangurować można w pozycji leżącej lub siedzącej. Dopuszczalna jest także pozycja stojąca. Ubranego w pieluszkę noworodka kładziemy w pozycji pionowej na odsłoniętej klatce piersiowej rodzica. Główka dziecka powinna być położona na takiej wysokości, aby ucho maluszka znalazło się nad sercem rodzica. W pozycji siedzącej lub stojącej idealnie sprawdza się specjalna koszulka do kangurowania, wykonana z bardzo elastycznego materiału, którą mama zakłada i wkłada do niej swojego malucha.

PZ: Propaguje pan wśród rodziców ideę 4 x K, czyli Kontakt, Kangurowanie, Kolonizacja i Karmienie. Powiedzieliśmy już o trzech pierwszych, czas powiedzieć coś o ostatnim K – czyli karmieniu.
JW: Mam na myśli oczywiście tylko karmienie pokarmem naturalnym w trybie „na żądanie”. Nie ma lepszego pokarmu niż ten od mamy. Mleko w piersiach matki pojawia się już między 16 a 22 tygodniem ciąży. Sterylna jest nie tylko skóra dziecka, ale także przewód pokarmowy. Jeżeli pierwszym posiłkiem malucha będzie mleko sztuczne, jego przewód pokarmowy mogą zasiedlić obce bakterie – nieprzyjazne i wręcz szkodliwe. Immunoglobulina sekrecyjna, która jest w mleku matki, pokrywa błonę śluzową przewodu pokarmowego i układu oddechowego, tworząc wyjątkową barierę ochronną przed zakażeniami. Na pierwszy posiłek maluch dostaje od mamy tzw. siarę, która m.in. stymuluje rozwój prawidłowej flory bakteryjnej w jego przewodzie pokarmowym. W mleku mamy znajdują się także wszystkie najlepsze składniki, które wpływają korzystnie na rozwój maluszka. Łatwo przyswajalne i lekkostrawne białko, immunoglobuliny, które zapewniają odporność organizmu, enzymy, które z kolei biorą udział w trawieniu. Nie brakuje w nim także hormonów, które regulują pracę całego organizmu, a także wartościowych tłuszczów. Tłuszcze uczestniczą m.in. w budowaniu układu nerwowego dziecka. W „pakiecie” takiego posiłku są także węglowodany, w tym laktoza, która chroni organizm przed drobnoustrojami chorobotwórczymi, i związki mineralne. Udowodniono, że pokarm mamy chroni dziecko przed takimi chorobami, jak cukrzyca czy zmora współczesnej cywilizacji – różne formy alergii. Wiadomo również, że karmienie pokarmem mamy przez minimum sześć pierwszych miesięcy życia może „obdarować” dziecko kilkoma dodatkowymi punktami IQ – chyba więc warto!

Rozmawiała: Dominika Czapkowska