Według Światowej Organizacji Zdrowia, na świecie około 15% porodów kończy się cesarskim cięciem. W Polsce wskaźnik ten dochodzi już powoli do 50%! Są jednak kraje – Brazylia, Indie, Chiny, gdzie wskaźnik ten przekracza już 75-80%. Czy rzeczywiście cesarskie cięcie jest lepszym wyjściem niż poród siłami natury? Pytamy o to dr. hab. n. med. Prof. Dariusza Borowskiego – ginekologa-położnika, dyrektora medycznego Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA w Łodzi.

Rozmowa z dr. hab.n.med. Prof. Dariuszem Borowskim ze Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA w Łodzi.

Pro Zdrowie: Panie Profesorze, jakie są najczęstsze wskazania do przeprowadzenia cesarskiego cięcia i dlaczego ciąże mnogie zwykle kończą się właśnie operacyjnie?

dr hab.n.med. Prof. Dariusz Borowski: Zacznijmy od wskazań, które są po stronie matki. Zaliczamy do nich m.in. wady anatomiczne miednicy, niektóre schorzenia neurologiczne, okulistyczne i internistyczne. Jeżeli chodzi o dziecko, wskazaniem jest m.in. wcześniactwo, utrzymująca się bradykardia – czyli stan, kiedy serce bije zbyt wolno, niektóre wady oraz niekorzystne położenie maluszka w brzuchu mamy. Właśnie ze względu na położenia główkowe ciąże mnogie rozwiązywane są za pomocą cesarskiego cięcia. Zarówno ze względu na matkę, jak i na dziecko kolejnym wskazaniem jest łożysko przodujące centralnie lub brzeżnie, przedwczesne jego oddzielenie w trakcie ciąży lub w początkowej fazie porodu oraz wypadnięcie pępowiny.

PZ: Wynika z tego, że przyczyn jest wiele. A co z zagrożeniami dla matki i dziecka?

D.B.: Różnego rodzaju zagrożenia i wynikające z tego powikłania są niestety możliwe zarówno w przypadku porodu siłami i drogami natury, jak i w przypadku cięcia cesarskiego. Kobiety muszą być świadome tego, że poród drogą cięcia cesarskiego to duża operacja chirurgiczna związana z otwarciem jamy brzusznej, mogąca mieć wszystkie negatywne następstwa tego postępowania. Pamiętajmy, że cięcie cesarskie jest postępowaniem niefizjologicznym i powinno być stosowane tylko w przypadku występowania wskazania do jego wykonania. Nigdy nie powinno to być cięcie na życzenie! Powikłania, które dawniej były incydentalne dziś występują coraz częściej i mogą doprowadzić do śmierci pacjentki. Oczywiście istnieją także powikłania charakterystyczne tylko dla porodu drogami i siłami natury. Są to choćby złamania obojczyka czy m.in. dysplazje stawu biodrowego, które mogą występować także w przypadku wykonywania cięcia cesarskiego.

PZ: Powiedział Pan profesor, że nie powinno się nigdy wykonywać cięcia cesarskiego na życzenie – bez wskazań medycznych, ale słyszymy o takich coraz częściej. Kobiety planują wraz z lekarzem cięcie na długo przed terminem porodu. Jaka jest ilość cięć planowych i tych nieplanowanych?

D.B.: Szacuje się obecnie, że niestety już co drugie cięcie cesarskie wykonuje się planowo na podstawie różnych wskazań. Oficjalnie tylko część z nich jest określana jako wskazania psychiczne, opisane jako tokofobia, czyli lęk przed porodem naturalnym, jego komplikacjami, bólem czy też utratą atrakcyjności. Dużą część tych wskazań to wskazania okulistyczne, kardiologiczne, neurologiczne czy ortopedyczne.

Przynajmniej część z tych wskazań jest dyskusyjna. Problemem jest także fakt, iż występowanie sytuacji położniczych po cięciu cesarskim takich jak położenie miednicowe czy ciąża bliźniacza, automatycznie staje się wskazaniem do cięcia cesarskiego. W momencie kiedy pacjentka panicznie boi się porodu naturalnego, my lekarze, powinniśmy z nią rozmawiać. Ważne, aby omówić z kobietą wszystkie możliwe i dostępne metody łagodzenia bólu porodowego. Tak, aby oswoiła temat naturalnego porodu i przestała się go obawiać.

PZ: Czy można zatem urodzić siłami natury po cięciu cesarskim?

D.B.: Oczywiście! Muszą zostać spełnione jednak pewne warunki, do których należy choćby prawidłowy stan blizny po cięciu cesarskim. Co więcej wiele mitów, które towarzyszą tej sytuacji klinicznej już dawno zostało obalonych. Choćby ten, że nie można takiego porodu prowadzić z wykorzystaniem znieczulenia.

PZ: Czy znieczulenie do porodu siłami natury jest standardem, czy można je podać każdej rodzącej i w każdym czasie?

D.B.: Znieczulenie może być zaproponowane prawie każdej rodzącej, oczywiście po wcześniejszej konsultacji zarówno z położnikiem, jak i przede wszystkim z anestezjologiem. Pamiętajmy, iż taki poród przestaje być wtedy porodem w pełni fizjologicznym i wymaga dodatkowego monitorowania położniczego i anestezjologicznego. Pamiętajmy także o tym, że prawidłowe znieczulenie porodu zwykle nie powinno być proponowane zbyt wcześnie ani zbyt późno. W Szpitalach PRO-FAMILIA znieczulenie jest bezpłatne i co najważniejsze dostęp do niego jest bardzo szeroki.

PZ: Jak długo kobieta dochodzi do pełnej sprawności po cięciu, a jak długo po porodzie siłami natury?

D.B.: To bardzo indywidualna sprawa. W naszym szpitalu pacjentki po naturalnym porodzie zwykle opuszczają szpital z maleństwem po upływie dwóch dni. W przypadku cesarskiego cięcia po trzech – czterech. Kobieta po ciąży jest w stanie połogu zwykle przez ok. 6 tygodni. Czas ten ze względu na rozległość operacji w przypadku cięcia cesarskiego jest dłuższy niż w przypadku porodu naturalnego.

PZ: Kobiety obawiają się porodu naturalnego z obawy przed nacięciem krocza, co może skutkować późniejszymi problemami podczas seksu.

D.B.: Cały przebieg ciąży i porodu ma wpływ na stan tkanek. Jest to oczywiście sprawa bardzo indywidualna. W przypadku fizjologicznego przebiegu ciąży i porodu większość funkcji, także te związane z życiem intymnym, wraca po okresie połogu i ewentualnej laktacji do pełnej fizjologii. Jeżeli chodzi o nacięcie krocza – istnieje na ten temat wiele mitów. Dlatego rodząca powinna zaufać położnej i lekarzowi, którzy na sali porodowej zrobią wszystko, aby przebieg porodu był jak najbardziej prawidłowy.

PZ: Zwolennicy cesarskiego cięcia na życzenie twierdzą, że porody siłami natury są wysoce zmedykalizowane (oksytocyna, przebicie pęcherza), a może to tylko niewielkie wsparcie sił natury?

D.B.: Był czas kiedy medykalizacja porodu była stanem oczywistym, związanym z poglądem, iż zmniejszy to liczbę powikłań. Życie pokazało, że nie stało się to faktem, co więcej nierzadko doprowadzało to do zwiększenia częstości wykonywanych cięć cesarskich. Z tego powodu od kilku lat obserwujemy odwrócenie tej tendencji. W naszym szpitalu unikamy medykalizacji. Poród prowadzi doświadczona położna, a lekarz czuwa w bezpiecznej odległości i wkracza dopiero, gdy jego interwencja jest niezbędna. Ważne jest również to, że gwarantuje to znacznie większą intymność rodzącym. Oczywiście pamiętamy, że najważniejsze jest ich bezpieczeństwo.

PZ: Cesarskie cięcie to, jak Pan sam powiedział, operacja. Czy towarzyszy jej ból pooperacyjny?

D.B.: Tak. Zwykle ze względu na to, że jest to operacja rozległa, ból po zaprzestaniu działania znieczulenia jest zdecydowanie dłuższy i silniejszy.

PZ: Kobiety pytają też o płyn płucny u rodzącego się dziecka. W czasie porodu siłami natury wyciskany jest on w trakcie, a jak sytuacja wygląda przy cesarskim cięciu?

D.B.: Najnowsze prace mówią, że ze względu na brak tego procesu podczas cesarskiego cięcia, częściej dochodzi do problemów z zaburzeniami oddychania u noworodków po planowym cięciu cesarskim.

PZ: Interesujący jest też problem pojawienia się szczepów bakterii w pochwie matki – jakie maja znaczenie dla noworodka i czy pojawiają się tylko przy porodzie siłami natury?

D.B.: Takie bakterie pojawiają się tylko podczas porodu i są niezwykle ważne dla odporności dziecka. Uważa się, że dzięki nim dzieci w późniejszym wieku nie mają do czynienia z występowaniem alergii i astmy.

Rozmawiała: Aneta Juśkiewicz