Uraz czy kontuzja wcale nie musi skończyć się długotrwałym bólem czy kilkumiesięczną rekonwalescencją. Nowoczesna medycyna, a zwłaszcza ortopedia ma dziś do dyspozycji odpowiednie sposoby, które przyspieszają gojenie i regenerację uszkodzonych tkanek. Jedną z nich jest terapia z wykorzystaniem własnych komórek. Mowa o pozyskanych z krwi czynnikach wzrostu, nazywanych – największą siłą samoleczenia.

Rozmowa z lek. med. Łukaszem Białkiem, specjalistą ortopedii i traumatologii narządu ruchu.

Pro Zdrowie: Czym są „czynniki wzrostu” i dlaczego stały się tak popularne w xxi wieku?

Łukasz Białek: PDGF, IGF, VEGF, PDAF, TGF-β – dla większości z nas te skróty są zupełnie obce. Bardziej popularne jest z pewnością określenie – czynniki wzrostu. Z artykułami na ten temat możemy spotkać się w wielu publikacjach. A co za tym idzie, pacjenci coraz częściej przychodząc do lekarza pytają właśnie o tą metodę. PRP to tak naprawdę substancja pozyskiwana z własnej krwi, skupiająca w sobie płytki krwi i grupę ponad 20 białek nazywanych „czynnikami wzrostu” (GFs). Uzyskuje się ją podczas bardzo prostej techniki wirowania i odsączania krwi. Ich popularność i zastosowanie wynika z prostego powodu – są nasze, własne, a co za tym idzie całkowicie bezpieczne. Możemy ich używać praktycznie w każdym przypadku – czyli wtedy, kiedy chcemy wspomóc tkanki organizmu w procesie gojenia.

PZ: Na czym polega ich działanie?

Ł.B.: Najprościej wytłumaczyć to na podstawie zwykłego skaleczenia. Płytki krwi to komórki, które pojawiają się w miejscu rany i są odpowiedzialne za tamowanie krwawienia. Przyczepiają się one jedna do drugiej brzegami, zmniejszając tym samym rozmiar rany, aż do całkowitego jej zamknięcia. Płytkom towarzyszą „czynniki wzrostu”, czyli aktywatory i substancje pobudzające proces gojenia. Ten sam proces możemy wywołać w każdej chorej tkance, pozyskując i separując z naszej krwi właśnie PRP. Warto dodać, że PRP to nie lek. Jest to substancja uzupełniająca i przyspieszająca regenerację lub zmniejszająca objawy. Stosowana jest często wspólnie z innymi czynnościami medycznymi, ale cel jest jeden: poprawa zdrowia pacjenta.

PZ: W jakiej dziedzinie medycyny czynniki wzrostu cieszą się największą popularnością?

Ł.B.: Najszersze zastosowanie czynników wzrostu obserwujemy w ortopedii. Co więcej – sukcesywnie zwiększa się zakres schorzeń, w których możemy je wykorzystać. Stosując czynniki wzrostu możemy leczyć m.in.: zaburzenia zrostu kości i stawy rzekome, naciągnięcia, naderwania tkanek miękkich (ścięgien, więzadeł i mięśni), skręcenia stawu skokowego, stany zapalne ścięgien i entezopatie jak np. tzw. „łokieć tenisisty”, „łokieć golfisty” czy „kolano skoczka”, zapalenia ścięgien Achillesa. Obecnie PRP są coraz częściej stosowane również w chorobach zwyrodnieniowych kolan, bioder czy barków. Lista jest naprawdę długa. PRP wykorzystywane są również jako metoda wspomagająca ortopedyczne leczenie operacyjne. W przypadku złamań, rekonstrukcji więzadeł, szycia ścięgien, a także w procedurach leczniczych chrząstki stawowej. Efekt? Regeneracja uszkodzonych mięśni i stawów, zmniejszenie bólu, zwiększenie ruchomości zwyrodniałych stawów, czy choćby zwiększenie codziennej aktywności. Metoda z sukcesem stosowana jest również w innych dziedzinach medycyny: w kardiochirurgii, chirurgii plastycznej, neurologii oraz anestezjologii stomatologii, a także ginekologii.

PZ: Jak wygląda zabieg i cała procedura?

Ł.B.: Po wcześniejszym badaniu i podjęciu decyzji o podaniu preparatu z własnej krwi, pacjent rejestruje się na wizytę i udaje do lekarza, który stwierdza jaką ilość krwi należy pobrać. Następnie udaje się do laboratorium, gdzie krew zostaje pobrana i odwirowana według ogólnie obowiązujących zasad sterylności i przy użyciu wyłącznie sprzętu jednorazowego użytku. Ważne, aby pacjent był na czczo. Kolejny etap polega na wstrzyknięciu PRP do stawu lub ostrzyknięciu chorych i uszkodzonych tkanek pod kontrolą USG. Cała procedura trwa około jedną godzinę. Ostrzyknięcie zwykle nie jest bolesne, jednak zależy to od miejsca, w które zostanie podany preparat. Zdarza się, że po przeszczepie ścięgien przez kilka dni występuje delikatny ból. Ukojenie przynosi wtedy zimny okład.

PZ: Czy zabieg jest bezpieczny?

Ł.B.: Za słowami Hipokratesa „primum non nocere” (z łac. po pierwsze nie szkodzić) – w chwili obecnej jest to jedna z najbezpieczniejszych procedur medycznych. Z racji tego, że jest to preparat z własnej krwi, nie ma ryzyka przeniesienia żadnych chorób i wywołania reakcji alergicznych. Może czasem dojść do uszkodzenia tkanek, krwiaków miejscowych i zakażenia miejsca wkłucia. Jednak stosując sterylne, jednorazowe igły i strzykawki oraz wykonując ostrzyknięcie pod kontrolą USG nie odnotowaliśmy do tej pory tego typu powikłań. Przeciwwskazania do podania PRP są nieliczne i należą do nich: zakażenia w miejscu przewidywanego wkłucia, zaburzenia funkcji płytek i aktywne infekcje u pacjenta w momencie podawania PRP. Ważne, aby po przyjęciu PRP unikać popularnych NLPZ (niesterydowych leków przeciwzapalnych), które mogą utrudnić proces gojenia. Niewskazane jest również przeciążanie ostrzykniętego miejsca. Stosując PRP zgodnie z obowiązującymi procedurami, pod nadzorem i kontrolą specjalisty możemy zapewnić pacjentowi szybszy i pewniejszy proces gojenia ran, a co za tym idzie powrót do zdrowia. I to jest najważniejsze.

Rozmawiała: Dominika Czapkowska