Pierwszy rok życia dziecka to czas, gdy mały człowiek zdobywa całe mnóstwo nowych umiejętności.

Rozmowa z fizjoterapeutkami ze Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA w Rzeszowie: Joanną Jedrzejek, dyplomowaną terapeutką metody Vojty i Agnieszką Dębosz, dyplomowaną terapeutką metody NDT-Bobath.

Pro Zdrowie: Rozwój psychoruchowy – takim mianem określa się początkowy proces rozwoju dziecka. Niekiedy bywa on jednak zaburzony, np. na skutek nieprawidłowości w napięciu mięśniowym, asymetrii, trudnego porodu. Jakie objawy mogą sygnalizować problemy?
Agnieszka Dębosz: W pierwszych tygodniach życia sygnałem alarmowym mogą być duże trudności podczas karmienia, gdy dziecko nie radzi sobie ze ssaniem nie tylko piersi, ale i butelki. Karmienie, podczas którego niemowlę powinno aktywnie ssać, zwykle trwa do 20 minut. Górna granica to 30 minut. Jeżeli po takim czasie maluch nie jest najedzony, warto skonsultować się z pediatrą, specjalistą rehabilitacji medycznej lub fizjoterapeutą. Należy także zwrócić uwagę, czy dziecko nie układa głowy tylko na jedną stronę. Czy występuje drżenie bródki, języka lub drżenie kończyn dolnych.
PZ: Jak podkreślają specjaliści, wiele zaburzeń rozwoju podczas pierwszego roku życia dziecka wynika z błędów w pielęgnacji. Na co rodzice powinni szczególnie uważać?
Joanna Jędrzejek: Do najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców należy układanie zabawek w łóżeczku dziecka zawsze po tej samej stronie. W efekcie uwaga maluszka skupia się stale na lewej lub prawej stronie. Dziecko zwraca głowę i ciało tylko w jednym kierunku, co może sprzyjać asymetrii ułożeniowej. Dlatego tak ważne jest, aby dostarczać bodźców z każdej strony. Kolejnym częstym błędem jest zbyt wczesne sadzanie dziecka. Odpowiedni czas na tę umiejętność przychodzi po zakończeniu około 8 miesiąca. Unikać należy również zbyt częstego układania dziecka w leżaczku. To zaburza rozwój motoryczny, np. naukę obrotów. Maluch powinien spędzać jak najwięcej czasu na podłodze, na macie. W ten sposób trenuje mięśnie, zdobywa siłę.
PZ: Zdarza się, że maluch potrzebuje stymulacji rozwoju. Jak wygląda terapia?
A.D.: Z tak małymi dziećmi pracuje się najczęściej przy użyciu dwóch metod: NDT Bobath i metody Vojty. Z interwencją czekamy zazwyczaj do 2 dekady 3 miesiąca życia. Chyba że dziecko przyszło na świat z wadami, chore lub przed czasem. Trzeba pamiętać, że każdy maluch rozwija się we własnym tempie. Jedne szkraby szybciej osiągają kolejne poziomy rozwoju, inne nieco później. Literatura fachowa zakłada, że dziecko powinno chodzić w 12 miesiącu życia. Pamiętajmy jednak o tym, że nawet gdy maluch zdobywa tę umiejętność pół roku później, to wciąż jest to norma. Nie warto ponaglać dziecka, zwłaszcza gdy raczkuje. Ruchy naprzemienne stymulują współpracę pomiędzy półkulami mózgu, uczą koordynacji ruchu, wyrabiają zdolności chwytne ręki.
PZ: A czy dziecku możemy pomóc postawić pierwszy krok? Rodzice często pytają o przydatność np. chodzików.
J.J.: Przyrządy takie jak chodzik są bardzo szkodliwe dla układu ruchu dziecka i mogą w poważny sposób zakłócić jego prawidłowy rozwój. Chcąc zadbać o prawidłowy rozwój układu ruchu malucha, musimy zapewnić mu jak najwięcej swobody. Czyli nie krępować jego naturalnego wzorca rozwojowego poprzez chodzik czy też np. źle dobrane obuwie. W prawidłowym rozwoju ruchowym dziecko zaczyna stawać przy meblach w wieku około 8–10 miesiąca życia, a następnie zaczyna chodzić, podtrzymując się mebli. Taki spacer, dzięki naprzemiennemu obciążaniu brzegu bocznego i przyśrodkowego stopy, wspomaga prawidłowe wysklepienie stóp i zapobiega płaskostopiu w przyszłości. Stopy dziecka włożonego w chodzik ulegają nieprawidłowym obciążeniom, bo dziecko stawia je na palcach, stawy kolanowe oraz stawy kręgosłupa ulegają nadmiernym obciążeniom, co w przyszłości może skutkować wadami postawy. Maluch, który stawia swoje pierwsze kroki w chodziku lub jest przedwcześnie prowadzony za rączki, nie uczy się prawidłowych reakcji równoważnych i obronnych. Dziecko w trakcie chodu musi mieć wolne rączki, aby potrafiło podeprzeć się i ochronić przed upadkiem.
PZ: A co z tzw. pchaczem?
J.J.: To jedyny dozwolony sprzęt wspomagający chód dziecka. Nie powinniśmy go jednak stosować przez cały czas i uczyć chodzenia z jego pomocą, a także stosować go zbyt wcześnie – tuż po przyjęciu przez dziecko pozycji pionowej. Dobrym momentem przejściowym na zastosowanie pchacza jest czas, kiedy nasz maluszek opanował już chód do boku, stoi samodzielnie w przestrzeni i boi się postawić pierwszy kroczek.
PZ: Nasz maluch stawia już pierwsze kroki. Samodzielnie pokonuje coraz większe odległości. Na co rodzice powinni zwracać szczególną uwagę na tym etapie rozwoju?
A.D.: Gdy dziecko już samodzielnie chodzi, szczególnie ważny jest prawidłowy dobór obuwia. Bucik przede wszystkim musi mieć właściwy rozmiar, czyli nie może być za krótki i zbyt wąski. Powinien być ok 8–10 mm dłuższy niż stopa dziecka, gdyż paluszki w bucie powinny mieć swobodę ruchu i miejsce do przesunięcia się do przodu. Buty najlepiej mierzyć po południu i zawsze oceniać, czy rozmiar jest dobry, w pozycji stojącej. Wybierajmy produkty, które mają elastyczne śródstopie i wyższy zapiętek, obejmujący kostkę dziecka. Dobrze, jeżeli nosek buta jest lekko zadarty. Bardzo ważne jest, aby dziecku kupić nowe buty, nienoszone przez inne dzieci. Pamiętajmy, że dziecko, które dopiero zaczyna chodzić, powinno jak najczęściej poruszać się boso, ponieważ w ten sposób wzmacniają się mięśnie wysklepiające stopę. Obuwie najlepiej kupić dopiero w momencie, gdy wychodzimy z maluchem na spacery. Z kolei w mieszkaniu idealnie sprawdzą się skarpetki antypoślizgowe, w których maluch będzie miał swobodę.

Weź udział w warsztatach dla rodziców i dowiedz się, jak wykonywać terapeutyczny masaż swojemu dziecku. Naukę masażu prowadzą doświadczone fizjoterapeutki: Joanna Jędrzejek, terapeutka metody Vojty i Agnieszka Dębosz, terapeutka medtody NDT-Bobath. Zajęcia odbywają się w 4-osobowych grupach w Gabinecie Rehabilitacji Dzieci w Szpitalu Specjalistycznym PRO-FAMILIA w Rzeszowie.
Rezerwacja miejsc: 501 316 114 lub 606 493 344

Rozmawiała: Dominika Czapkowska

Zdjęcie: Joanna Kielar | www.lullabeestudio.pl